Ekumenizm  watykański

 

 


Anioł

jeden z dwóch aniołów
muzykujących
z Kaplicy Bożego Narodzenia
w Kościele rzymskokatol.
Milanówek, k. Warszawy
autor J. Szczepkowski, 1926 r.

 ( rzeźba w drewnie)

                                 


                                  Już w czasie powstawania ruchu ekumenicznego w Kościołach nierzymskokatolickich, papież Pius X zarządził w 1909 r. tydzień modlitw o jedność Kościoła chrześcijańskiego, ale zarazem podał do wiadomości, że do tej jedności jest tylko jedna droga : powrót wszystkich innych Kościołów do Stolicy Apostolskiej 
w Rzymie.

   Według doktryny Kościoła rzymskokatolickiego, tak jak ekumenicznym może być nazwany tylko taki sobór, który został zwołany, prowadzony i zatwierdzony przez papieża, jako widoczną głowę całego Kościoła, tak również  ekumeniczny jest tylko taki Kościół, którego :

"członkowie zjednoczeni są przez to samo wyznanie wiary i udział w tych samych sakramentach, pod kierunkiem prawowitych pasterzy, a w szczególności jedynego następcy Chrystusa, papieża rzymskiego"

/ wg definicji Kościoła sformułowanej przez R. Bellarmina, zm.1621 r. /

 

   Kościół Rzymski wskazuje przy tym na swoją historyczną potęgę, na rozprzestrzenienie się po całej ziemi, na liczbę wiernych, dzięki którym stał się największym ze wszystkich Kościołów chrześcijańskich.  Nie tylko przedstawia on Kościół ekumeniczny, lub do niego dąży, ale - według swojego przekonania - jest Kościołem ekumenicznym jako takim.   Kto do niego chce należeć, musi się podporządkować jedynemu namiestnikowi Chrystusa w Watykanie.
    To sztywne stanowisko uległo z czasem stopniowemu rozluźnieniu. Według papieskiej instrukcji z  20.12. 1949 r. zezwolono teologom rzymskokatolickim na branie nieoficjalnego udziału w "mieszanych zebraniach", jednak pod warunkiem uzyskania zezwolenia swoich biskupów.

   Głęboka zmiana wobec ruchu ekumenicznego nastąpiła jednak dopiero wtedy, gdy Stolicę Apostolską objął Jan XXIII i zapowiedział zwołanie "soboru ekumenicznego", powołał stały Sekretariat do Spraw Jedności Chrześcijan oraz zaprosił inne Kościoły do wysłania obserwatorów na sobór, tak jak papież ze swej strony wydelegował pięciu oficjalnych obserwatorów na Zgromadzenie Ogólne Światowej Rady Kościołów 
w New Delhi w 1961 r.

 

    Vatikanum II został zwołany w celach duszpasterskich, aby służyć odnowie życia wewnątrzkościelnego i adaptacji go do współczesności. Podczas jego przebiegu zaproszone nań Kościoły oddzielone powinny, w intencji organizatorów, "szukać i znaleźć" wspólnotę z Kościołem Rzymu.

   W myśl dekretu "O ekumenizmie" , jednym z najbardziej pocieszającego owocu II Soboru Watykańskiego, Kościół rzymskokatolicki, w przeciwieństwie do Światowej Rady Kościołów, nie występuje jako "centrum międzykościelne", które dopuszcza wszystkie możliwości, co do pojęcia Kościoła i jego jedności, lecz jako silne i pewne siebie centrum kościelne, które żąda przyjęcia ściśle określonego pojęcia, dotyczącego Kościoła i jego jedności.

Jan XXIII
  Papież posiada władzę na podstawie swego boskiego, uniwersalnego prymatu prawnego, który przysługuje tylko jemu i w który należy wierzyć pod sankcją utraty wiecznego zbawienia. Takiej władzy nie mogą posiadać inni biskupi, nawet jako kolegium.  Kolegium biskupów  nie może sprawować swej władzy bez papieża, natomiast papież może swoją wykonywać całkowicie bez kolegium biskupów.

   Bracia odłączeni nie mogą być właściwie uznawani jako równorzędni partnerzy, mimo to jednak dialog
z nimi winien odbywać się na bazie równości.  W dialogu ekumenicznym obydwaj partnerzy powinni
w  jednakowy sposób być zobowiązani do prawdy.

 

   W dekrecie  "O ekumenizmie" przede wszystkim uwagę zwraca nowy ton, w którym mówi się "o niekatolikach".  Nie określa się ich więcej mianem heretyków i schizmatyków, lecz jako "braci odłączonych".  Mówi się o nich, że są "usprawiedliwieni z wiary, przez chrzest należą do Ciała Chrystusa  ( tzn. do Kościoła rzymskokatolickiego, chociaż nie jako członkowie pełnoprawni)".  Oddzielonym braciom nie odmawia się już prawa do bytu kościelnego, lecz mówi się wyraźnie o  "Kościołach i wspólnotach kościelnych", przy czym ostatnie różnią się istotnie od pierwszych tym, że brak im sakramentalnych warunków bytu kościelnego  ( ważnych święceń i sakramentów).  Następnie przyznaje się, że te Kościoły i Wspólnoty kościelne  "nie są pozbawione znaczenia i wagi w tajemnicy zbawienia.  Duch Chrystusa nie wzbrania się przecież posługiwać nimi jako środkami zbawienia, których moc - jak wprawdzie po tym dodano - pochodzi z samej pełni łaski i prawdy, powierzonej Kościołowi katolickiemu".  W ten sposób uznaje się więc, że również w innych Kościołach istnieją prawdziwie chrześcijańskie wartości.  Zaprasza się nawet katolików, aby  "pierwsi wychodzili naprzeciw braci odłączonych (...) oraz z radością uznali i ocenili dobra naprawdę chrześcijańskie płynące ze wspólnej ojcowizny, które znajdują się u braci odłączonych".

 

Trybuna dla obserwatorów niekatolickich na Soborze Watykańskim II

 

   Kościół starokatolicki, co prawda bez wymienienia nazwy, został zaliczony w sposób jawny do Kościołów ( a nie do wspólnot kościelnych), a następnie został poproszony o przysłanie na sobór obserwatorów, którzy  - zajmując miejsce w porządku hierarchicznym bezpośrednio po prawosławnych - mieli pełną swobodę wystąpienia w Sekretariacie do Spraw Jedności Chrześcijan z zastrzeżeniami odnośnie do przedłożonych projektów dekretu.  W ten oto sposób  Rzym wyraził wolę do prowadzenia rozmów z Kościołem starokatolickim na bazie równości.  I już w 1965 r. Watykan po raz pierwszy wysłał swojego oficjalnego obserwatora na Kongres Starokatolików do Wiednia.

   Kościół starokatolicki może być tylko głęboko wdzięczny za ten nieoczekiwany zwrot spraw i zupełnie nowy stosunek, który pozwala teraz spotykać się z Kościołem rzymskokatolickim.