Rozważania

 

Chrześcijanie  a  przemoc

 

   Przemoc, czyli użycie siły w relacjach międzyludzkich towarzyszy człowiekowi niemal od zarania dziejów. Również w czasach dzisiejszych przemoc jest środkiem rozwiązywania problemów zarówno w polityce międzynarodowej, jak również w lokalnych interesach. Przemoc ma także miejsce w domach, gdzie mężowie stosują ją wobec żon, a rodzice nie znają innych argumentów wobec dzieci, które zresztą również nie pozostają im dłużne. Przemoc opanowała również szkoły, gdzie uczniowie zabierają pieniądze swoim kolegom, starsi znęcają się nad młodszymi, wprowadzając zjawisko wojskowej „fali" w szkolne realia.

   Zastanawiające i niepokojące jest to, że zjawiska te mają miejsce w postępującej demokratyzacji świata, bujnego rozkwitu życia religijnego, humanizacji wszystkich dziedzin życia społecznego, rozwoju ruchów walczących o prawa człowieka. Usiłuje się odchodzić od represyjności kodeksów karnych, a jednocześnie ludzie czują się coraz mniej bezpieczni.

   Jaka powinna być postawa chrześcijan wobec przemocy? Jakie środki walki z przemocą i jakie postawy chrześcijan w warunkach bezpośredniego zetknięcia się z nią należy uznać za dopuszczalne z chrześcijańskiego punktu widzenia? Przyjęło się sądzić, że chrześcijanie nie powinni stosować przemocy w żadnej postaci, powinni być przeciwnikami kary śmierci, gdyż ich posłannictwem jest niesienie miłosierdzia i przebaczenia. Czy taka postawa ma uzasadnienie w Piśmie Świętym, stanowiącym fundament chrześcijaństwa.

   W Starym Testamencie znajdujemy wiele elementów traktujących o przemocy i wojnie świętej prowadzonej w imię Boga. Jest tam mowa o Bogu sprawiedliwym, który karze i niszczy wszystko co złe, ale równocześnie pojawia się idea Boga miłosiernego, litującego się nad grzesznikami. W Starym Testamencie znajdujemy około 600 przypadków potępienia i odrzucenia przemocy oraz ponad 1000 przypadków jej usprawiedliwienia.

   Natomiast Nowy Testament nie pozostawia już pod tym względem żadnych wątpliwości — odrzuca przemoc i nakazuje miłość bliźniego. I tak, Jezus Chrystus w swoim działaniu był zwolennikiem pokojowej filozofii miłości, w Jego postawie widać niechęć do rozwiązań siłowych. W Kazaniu na górze uczy: „Temu, kto cię uderzy w policzek, nadstaw i drugi, a temu, kto ci zabiera płaszcz, i sukni nie odmawiaj" (Łk 6, 29). W czasie pojmania nakazał stającemu w Jego obronie: „Włóż miecz swój do pochwy; wszyscy bowiem, którzy miecza dobywają, od miecza giną" (Mt 26, 52). Natomiast św. Paweł w Liście do Rzymian pisze: „Błogosławcie tych, którzy was prześladują. Błogosławcie, a nie złorzeczcie" (12, 14) oraz „nikomu złem za złe nie odpłacajcie" (12, 17).

   W pierwszych trzech wiekach uważano, że człowiek w każdej sytuacji powołany jest przez Chrystusa do świętości, a prześladowania należy przyjmować z wielką cierpliwością i poddaniem. Dlatego chrześcijaństwo tego okresu w ogóle nie wypowiadało się na temat wojny sprawiedliwej, czy wojny świętej. Idea wojny świętej czy wojny sprawiedliwej pojawiła się dopiero w średniowieczu. Spotykamy się z nią w doktrynie św. Augustyna (dopuszczającym „wojnę sprawiedliwą" mszczącą niesprawiedliwości, a prowadzącą do pokoju, który jest „spokojem w sprawiedliwości") i św. Tomasza z Akwinu (uważającym za usprawiedliwioną i dozwoloną wojnę w tej mierze, w jakiej chroni ubogich i całą zbiorowość przed niegodziwością wrogów).

   Natomiast w czasach współczesnych spotykamy się z coraz bardziej pacyfistycznymi rozwiązaniami, gdzie potępia się wszelki rodzaj przemocy i każdą wojnę. Jest o tym mowa w encyklice „Pacem in terris" papieża Jana XXIII i ogłoszonej przez Papieża Pawła VI konstytucji Soboru Watykańskiego II „Gaudium et spes".

   Z tego, co wyżej zaprezentowałem zdaje się wynikać, że:

   1. Każdy człowiek ma prawo do samoobrony i obrony innych, których bezpieczeństwo zostało zagrożone. Prawo natury nie tylko pozwala bronić się, ale tę obronę nakazuje. Widzimy u zwierząt, jak gwałtowny stawiają opór i jak zaciekle bronią własnego życia albo życia najbliższych (np. matka swych młodych piskląt lub szczeniąt). Czy człowiek miałby być w gorszym położeniu od zwierząt? Zawsze życie własne i drogich nam osób jest bliższe niż życie napastnika. Skoro więc mamy do wyboru życie napastnika, a życie własne lub bliźnich, mamy prawo dać pierwszeństwo życiu, które jest nam droższe. Napastnik godząc w ludzkie życie, musi przewidzieć, że przecież osoba ta będzie się bronić, że nie odda go za darmo. A wobec tego niejako wyzbywa się swoich praw do własnego życia. Aby jednak pozbawić agresora życia, musi być naprawdę odpowiednio poważna i proporcjonalna do tego racja. Wolno więc odebrać drugiemu człowiekowi życie tylko w niezmiernie ważnych wypadkach: w obronie własnej i bliźniego, gdy nie ma innego środka obrony, gdy zagraża niebezpieczeństwo śmierci, poranienia lub okaleczania, w obronie bytu materialnego (jeśli jednak wystarczy spłoszyć tylko napastnika, to nie wolno go zabić). Śmierć można zadać tylko w ostateczności. Pamiętać także trzeba, że samoobrona jest przywilejem, ale nie jest obowiązkiem, a tym mniej przymusem. Można więc z obrony zrezygnować i wybrać własną stratę, a nie szkodę napastnika. W przypadku jednak obrony bliźniego, to obrona ta może być obowiązkiem, np. obowiązkiem rodziców jest obrona własnego dziecka, choćby nawet z narażeniem własnego życia. Podobnie obowiązkiem jest bronić rodziców i przyjaciół, zwłaszcza jeśli jest nadzieja odparcia agresora.

   2. Każdy człowiek ma prawo do oczekiwania od państwa, którego jest obywatelem, że zapewni mu ono poczucie bezpieczeństwa. Oznacza to, że władza świecka ma władzę powierzoną nad społecznością. Obrazowo mówiąc: „Jak do lekarza należy prawo obcinania chorych członków dla ratowania całego ciała, tak do władzy państwa należy prawo ścigania przestępców i usuwania ich ze społeczeństwa, jeżeli są dla niego niebezpieczni. Oczywiście, jeśli mówię o społeczeństwie, to nie rozumiem przez to poszczególnych jego członków. Oznacza to, że nie wolno jednostkom na własne rękę wymierzać, np. zbrodniarzom, kary śmierci — prawo to ma jedynie i wyłącznie władza państwowa.

   To, co powiedziałem wyżej, dotyczy wprost obrony życia jednostek. Należy jednak odnieść się również do obrony społeczeństwa jako całości przed agresją z zewnątrz, czyli do wojen. Jest oczywiste, że każda wojna jest złem samym w sobie i zawsze rodzi ogromne spustoszenie i negatywne konsekwencje, odczuwane przez wiele następnych pokoleń. Jednak obrona przed niesprawiedliwą agresją jest nie tylko prawem, ale obowiązkiem. Rzecz jednak w tym, że należy bronić się zawsze wyłącznie środkami godziwymi— zawsze jednak proporcjonalnymi do skali zagrożenia.

 

Ks. Tadeusz Piątek