Z życia Kościoła

Polonijni Goście w siedzibie Zarządu Głównego Społecznego Towarzystwa Polskich Katolików

Społeczne Towarzystwo Polskich Katolików za jedną z bardziej znaczących płaszczyzn swej programowej działalności uważa umacnianie więzi środowisk polonijnych za granicą z krajem ojczystym, co znalazło swój wyraz w § 8 pkt. 4 obowiązującego Statutu Towarzystwa. Realizować ono może ten szczytny cel m.in. poprzez utrzymywanie i pogłębianie stałego kontaktu i współpracy ze środowiskami Polskiego Narodowego Kościoła Katolickiego i Polsko-Narodowej „Spójni” w USA i Kanadzie. Środowiska te bowiem, pragnąc zachować poczucie przynależności duchowej do polskiego dziedzictwa kulturowego, pozostają w stałym kontakcie ze Starym Krajem, oczekując w zamian pomocy w utwierdzaniu swej świadomości, potwierdzaniu swej genealogii, swego polskiego rodowodu.

Od bardzo wielu lat naprzeciw tym zapotrzebowaniom wychodzi Towarzystwo Łączności z Polonią Zagraniczną „Polonia”, w tym również — jako jego członek stowarzyszony — Społeczne Towarzystwo Polskich Katolików z ks. bp. doc. dr. hab. Wiktorem Wysoczańskim — jako prezesem — na czele. Tradycyjnie zabiegają oni i zachęcają duszpasterzy, działaczy polonijnych i wiernych PNKK i Polsko-Narodowej „Spójni” do odwiedzania Polski, zdobywania o niej rzetelnej wiedzy; do osobistego poznania nie tylko jej historii, bogatych tradycji i wielowiekowej kultury, ale i realiów dnia dzisiejszego. Realiów obiektywnych, wynikających nie tylko z położenia geopolitycznego naszej Ojczyzny, ale i z jej racji społeczno-ekonomicznych i gospodarczych.

STPK służy tamtejszemu środowisku polonijnemu nie tylko na polu kulturalnym i oświatowym, lecz i popularyzatorskim. Od wielu lat systematycznie wysyła ono Polonii amerykańskiej i kanadyjskiej polskie książki, płyty, ułatwia zdobycie filmów i slajdów. Partycypuje też w upowszechnianiu polskiej kultury i tradycji ludowych za Oceanem poprzez wysyłkę strojów ludowych dla polonijnych zespołów pieśni i tańca, oraz charakterystyczne upominki — cepeliowskie laleczki w strojach regionalnych. Do tradycyjnych też już należą wizyty gości polonijnych w Zarządzie Głównym Towarzystwa, gdzie w serdecznej atmosferze i przy przyjacielskiej rozmowie — najłatwiej o nawiązanie kontaktu bliższego, bardziej osobistego i przyjacielskiego, niż podczas oficjalnych, sztywnych i kurtuazyjnych spotkaniach.
Statut STPK

Statut STPK. pdf

W sobotę 23 maja 1987 r., po południu, około godz. 19.00, do siedziby ZG STPK na ul. Balonową w Warszawie przybyła wycieczka polonijna (z Florydy) wiernych
PNKK z ks. proboszczem Sobiechowskimna czele.
Warszawa_STPK1987_05_23 W dniach od 11 do 25 maja 1987 r. przebywała w Polsce grupa wycieczkowa amerykańskiej Polonii z ks. Pawłem Sobiechowskim na czele. Polonusi, będący wiernymi PNKK, odwiedzili również siedzibę Zarządu Głównego Społecznego Towarzystwa Polskich Katolików.

26 osób polskiego pochodzenia wypełniło gwarem i uśmiechem pomieszczenia Zarządu Głównego. Przy wspólnym, odświętnie zastawionym i przystrojonym stole, wszystkich przybyłych powitał w serdecznych słowach Prezes — bp W. Wysoczański.




Pamiątkowe zdjęcie polonijnych gości
w siedzibie Zarządu Głównego STPK
"Rodzina" rozmawia z ks. Pawłem Sobiechowskim - zobacz tutaj...

Bp Wiktor Wysoczański powiedział:
Ks. proboszcz Paweł Sobiechowski
„Wyrażam tu, wobec wszystkich, wielką radość z Waszego przyjazdu do Polski i tu, do siedziby Zarządu naszego Towarzystwa. (...) Powstało ono przed laty jako organizacja służąca Kościołowi Polskokatolickiemu — tak jak swego czasu powstała Polsko-Narodowa „Spójnia”, założona przez śp. bpa Franciszka Hodura — organizatora Waszego Kościoła w Stanach Zjednoczonych i naszego Kościoła w Polsce. (...) Postać biskupa Hodura otaczana jest wielką czcią i szacunkiem tak w USA, jak i u nas, w Starym Kraju, dlatego cieszę się bardzo, że byliście w Żarkach-Moczydle — miejscu, gdzie urodził się i wychował ten wielki Polak, Patriota i Biskup (..) Obecnie w Polsce występują jeszcze trudności, zwłaszcza ekonomiczno-gospodarcze. Często wykorzystuje je prasa polonijna — ukazują się w niej artykuły i informacje, nie zawsze odpowiadające prawdzie, niekiedy tendencyjne lub wręcz — oszczercze. My, Polacy, uważamy jednak, że sami pokonamy wszystkie trudności, jakie jeszcze istnieją, i że prawda o tym wyjdzie na jaw (...). Cieszyłbym się bardzo, gdyby Państwo — po powrocie do swoich domów — w swoich wypowiedziach i wrażeniach ze swego pobytu w Kraju Waszych Matek i Ojców — dali wyraz tej prawdzie, prawdzie obiektywnej, bez pochlebstw i koloryzowania. (...) Zachęcam wszystkich do odwiedzania Polski tyle razy, ile razy będzie to możliwe, i zachęcam też do odwiedzania naszego Towarzystwa”. Głośne brawa Polonusów były najlepszym dowodem zrozumienia intencji i słów Gospodarza, a lider wycieczki — zabierając następnie głos, powiedział m.in.:

„(...) Ten czas, który spędziliśmy tu, w Polsce, był  najpiękniejszy dla nas wszystkich nie tylko w tym roku, lecz w życiu naszej niewielkiej wspólnoty parafialnej. Jestem ogromnie wdzięczny Księdzu Biskupowi Prezesowi i Kościołowi Polskokatolickiemu za tak serdeczne i gościnne przyjęcie, będziemy także starali się zrewanżować na naszej ziemi. (...) Nasze drzwi otwarte są nie tylko dla biskupów, ale dla wszystkich, którzy przybędą z Polski do naszego miasta i naszej parafii (...). Jesteśmy zbudowani tą wizytą w Polsce, dzięki niej — dzięki możliwości poznania Waszych świątyń i Waszego ludu — jeszcze mocniej wierzymy w ideę Kościoła narodowego, demokratycznego, w którym księża wraz z wiernym ludem wspólnie pracują dla dobra Boga, Kościoła i swojej Ojczyzny (...)”.

Warszawa_STPK1987_05_23 Warszawa_STPK1987_05_23 Warszawa_STPK1987_05_23
Miłych Gości zza granicy powitał Prezes Towarzystwa
bp doc. dr hab. W. Wysoczański
Prezes ZG STPK prezentuje jedną z laleczek cepeliowskich
 - każdy uczestnik wycieczki otrzymał ten skromny upominek na pamiątkę wizyty w siedzibie Towarzystwa
Ks. proboszcz Sobiechowski przekazuje na ręce Prezesa
 czekoladę dla dzieci pracowników Towarzystwa
Warszawa_STPK1987_05_23 Warszawa_STPK1987_05_23 Warszawa_STPK1987_05_23
Wspólny posiłek rozpoczęty został modlitwą Bp W. Wysoczański wręcza "Biblię dla dzieci" Ks. Sobiechowski - w imieniu całej wycieczki  - dziękuje za serdeczne przyjęcie i otrzymane prezenty okolicznościowe

Podczas wieczornego posiłku, jakim podejmowano Gości zza Oceanu, Prezes ZG STPK bp doc. dr hab. Wiktor Wysoczański wręczył ks. proboszczowi Sobiechowskiemu symboliczne, okolicznościowe prezenty: dla każdego z uczestników wycieczki cepeliowską laleczkę w barwnym stroju ludowym, a także kilka ciekawych, ładnie wydanych pozycji książkowych oraz — podręczniki do nauki języka polskiego dla Anglików. Prezentem specjalnym, dla Ks. Sobiechowskiego, była „Historia kultury polskiej” wydana w języku angielskim. Przy okazji rozdano także szereg egzemplarzy "Kalendarza Katolickiego 1987" z... osobistymi dedykacjami Prezesa.

Miłym i wzruszającym momentem było także wręczenie — na ręce bpa W. Wysoczańskiego — daru od Gości. Nie zapomnieli oni o naszych najmłodszych, i o tym, że wszystkie dzieci bardzo lubią czekoladę. Ks. Sobiechowski, wraz z najlepszymi życzeniami od swych podopiecznych i od siebie, przekazał dla dzieci pracowników Towarzystwa "słodkie" prezenty, a także — kolorowe fotografie miejsca swego duszpasterzowania, kościoła pw. Św. Józefa w Davie, Floryda.

Podczas wspólnego posiłku było wiele okazji, by przeprowadzić z uczestnikami wycieczki kilka rozmów o Polsce, o tym, co nasi Goście zza Oceanu zwiedzili, obejrzeli, podziwiali lub — krytykowali. Trasa podróży wiodła z Warszawy do Kazimierza, Sandomierza, Rzeszowa, Zakopanego, Krakowa, Częstochowy i — znów do Warszawy. W programie nie zabrakło też odwiedzin miejsca urodzin bpa Franciszka Hodura — organizatora, tak PNKK w USA i Kanadzie, jak i Kościoła Polskokatolickiego w Polsce — Żarek-Moczydła, i Tarnowa, gdzie z miejscową parafią polskokatolicką nawiązano więzy nie tylko przyjaźni, ale i pomocy materialnej, która ma być utrzymana po powrocie całej grupy Polonusów, do ich nowej Ojczyzny.

W tej serdecznej atmosferze czas upływał szybko, ale nieubłaganie, i wkrótce — trzeba było się pożegnać. Rozmowy, jakie zanotowaliśmy z poszczególnymi uczestnikami wycieczki, zamieszczamy poniżej.

Na pożegnanie — wszyscy zgodnie odśpiewali po polsku „Sto lat”... i miłym Gościom życzyliśmy szczęśliwego powrotu do nowej Ojczyzny, do swych bliskich, do domów. Żegnając się — byliśmy pełni nadziei, że niebawem spotkamy się znów w Polsce, i znów — w gościnnych progach Społecznego Towarzystwa Polskich Katolików.

Wywiady prowadziła redaktor E. Lorenc:

Pierwszym moim rozmówcą był pan Jan Łuczak z West Hollywod, lat 70 (!), który odwiedził Polskę po raz pierwszy w życiu. Pan Jan bardzo dobrze mówi po polsku, w swojej wypowiedzi podkreśla też to, że z wizytą do Polski wybierał się od 20 lat, ale — zawsze stało coś na przeszkodzie, i do tego pierwszego przyjazdu mogło dojść dopiero teraz...

,,Moi rodzice — mówi p. Jan — zmarli w 1950 r., ale do końca swego życia starali się, jak mogli, prowadzić swój dom „po polsku”. Im też zawdzięczam sympatię do Polski, do jej języka, historii i kultury. Mam tu rodzinę w Bydgoszczy, którą odwiedziłem, też po raz pierwszy, i postanowiłem — o ile zdrowie i siły dopiszą — przyjechać do Polski i rodziny ponownie. Bardzo mi się tu u was, w Polsce, podoba — podobają mi się Wasze nowe osiedla w miastach, jest w nich tyle zieleni, spokoju i życia. Jednak serdeczność i bezinteresowność, z jaką się spotkałem w Polsce podczas swego pobytu — podoba mi się najbardziej”...

Pani Bronisława Popiołek z Hallandale (Floryda) jest w Polsce już czwarty raz. Pierwsze odwiedziny w K raju Ojców miały miejsce 13 lat temu, stąd też pani Bronisława ma wspaniałą okazję do porównania, co w tym okresie zmieniło się u nas, i — czy zmieniło się na lepsze. Zapytana o to, odpowiada z uśmiechem, że „wszystko się zmieniło, nawet ludzie! Teraz są bardziej uśmiechnięci, życzliwsi. I zawsze — skorzy do pomocy, do udzielenia informacji”.

Pani B. Popiołek ma rodzinę w Nowym Sączu, niejedno słyszała o Święcie Kwitnących Jabłoni, które corocznie odbywa się w Łącku (to zaledwie kilka kilometrów od Starego Sącza). I bardzo żałuje, że nigdy nie miała możliwości uczestniczenia w tym niezwykłym, sadowniczym festynie. Pociesza się jednak myślą, że za którymś kolejnym razem, gdy przyjedzie znów do kraju, który jest Ojczyzną jej rodziców, na pewno zdąży do Łącka na to Święto! W Polsce — podoba się jej bardzo, ma jednakże nieśmiałą prośbę do naszych budowlanych: niech budują barwniejsze domy! Jej zdaniem, nowoczesne osiedla, które widziała, są ładne, ale — niestety — za mało kolorowe, a za bardzo — szare. Nie była też jeszcze na Zamku Królewskim w stolicy, ale sądzi, że zdąży go jeszcze zwiedzić gdyż jest to niezwykły symbol państwowości polskiej i polskiej kultury. A z polską kulturą — pani Bronisława jest bardzo związana...