Z życia Kościoła. Warszawa 8-9 kwietnia 1986 r.
Sympozjum Naukowe w 120 rocznicę urodzin Biskupa Franciszka Hodura

Franciszek Hodur jako seminarzysta i ksiądz rzymskokatolicki

Mgr Andrzej Hałas
Katolicki Uniwersytet Lubelski
 


zobacz: przebieg uroczystości...

Franciszek Hodur (1866—1953) znany jest przede wszystkim jako organizator i wieloletni przywódca Polskiego Narodowego Kościoła Katolickiego (dalej PNKK). Z perspektywy Kościoła Rzymskokatolickiego rodzący się w konflikcie Kościół Narodowy ujmowany był w kategorii schizmy, zaś z czasem — głównie po przyjęciu przez ks. Hodura sakry biskupiej z rąk biskupów starokatolickich oraz po podpisaniu przez PNKK interkomenii z Kościołem Episkopalnym — w kategorii herezji, w kategoriach zatem ideologicznie pejoratywnych Z kolei PNKK jako punkt wyjścia dla określenia własnej tożsamości ideologicznej przyjął zdecydowanie negatywny obraz Kościoła Rzymskokatolickiego. Te dwie antagonistyczne perspektywy ideologiczne wytworzyły zatem dwie różne rzeczywistości. Każda z nich zawierała pozytywny obraz własny i rytualnie niejako poniżany obraz drugiej strony.

Sylwetka organizatora PNKK, ks. Franciszka Hodura w tej sytuacji w zależności od przyjętej perspektywy była przedstawiana bądź w stylistyce bohatera pozytywnego, bądź negatywnego. Była ona podporządkowana celom ataku i obrony. Strona rzysmkokatolicka w opisie faktów uwypuklała, czy nawet w pewnym stopniu „dopisywała” wydarzenia o wydźwięku negatywnym, przemilczając zasadniczo wszystko to, co mogłoby wywołać niezgodne z jej interesami nastawienia pozytywne. Odwrotnie — wyznawcy i sympatycy PNKK w swych opracowaniach uwypuklali, czy też „dopisywali' wszystko to, co na ogół odbiera się pozytywnie, przemilczając lub łagodząc wydarzenia o wydźwięku negatywnym.

Ten mechanizm kreowania rzeczywistości, budowania niejako historii. zostanie pokazany na przykładzie tworzenia różnych wizerunków Franciszka Hodura jako kleryka seminarium diecezji krakowskiej oraz jako rzymskokatolickiego księdza w diecezji Scranton w stanie Pensylwania w Stanach Zjednoczonych. Szczególnie dużo miejsca zostanie poświęcone obiektywnie niezbyt ważnemu, lecz — jak się okazało — bardzo podatnemu na interpretacje ideologiczne epizodowi opuszczenia przez Fr. Hodura seminarium w Krakowie. Fakt ten bowiem miał niejako symbolicznie antycypować późniejsze wystąpienie Fr. Hodura z Kościoła Rzymskokatolickiego.

 

1. Ślady pobytu Fr. Hodura w seminarium zachowane w archiwach

Seminarium krakowskie znajdowało się w owym czasie w sytuacji wyróżniającej je z wielu względów wśród innych seminariów tak z terenu Galicji, jak i z terenu pozostałych dwóch zaborów. Od. roku 1852 zostało ono połączone z Wydziałem Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego na mocy odnośnego rozporządzenia austriackich władz oświatowych i kleryccy uczęszczali na większość wykładów do Collegium Novum. Pozostała część wykładów odbywała się w Stradomiu w gmachu Księży Misjonarzy, którym już od roku 1732 zlecone było kierownictwo seminarium diecezji krakowskiej. Ta sytuacja potrójnej władzy, której podlegali klerycy (biskup wraz z konsystorzem, władze uniwersyteckie oraz Księża Misjonarze jako bezpośredni przełożeni w Seminarium) nie sprzyjała utrzymaniu odpowiedniej dyscypliny, gdyż klerycy mieli zawsze możność odwoływania się od decyzji rektora do biskupa lub konsystorza, zyskując często jej zawieszenie.

Po pobycie bpa Hodura w seminarium zachowało się niewiele śladów w archiwach. W Archiwum Prowincjonalnym Księży Misjonarzy w Krakowie, na Stradomiu znajduje się „Książka obowiązkow domowych wykonywanych przez alumnów Seminarium diecezji krakowskiej od Roku Pańskiego 1873”, w którym począwszy od stycznia 1890 do stycznia 1892 r. nazwisko Franciszka Hodura pojawia się kilkakrotnie, jako pełniącego różne wewnątrzseminaryjne funkcje. Zachował się tam także zbiór kazań, jakie klerycy w interesującym nas okresie opracowywali w ramach ćwiczeń homiletycznych. Niestety, poszczególne kazania nie były podpisywane, w związku z czym identyfikacja autorów jest prawie niemożliwa.

W Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie przechowała się lista alumnów, którzy mieli otrzymać w październiku 1890 r. tonsurę i cztery niższe święcenia, na której to liście wśród 14 kleryków drugiego roku mających przyjąć tonsurę, Franciscus Joannis Hodur jest wymieniony na miejscu szóstym. Niestety, analogiczna lista z roku następnego (1891) nie zachowała się, więc o otrzymaniu przez Franciszka Hodura w tym roku czterech niższych święceń możemy wnioskować jedynie na podstawie danych z wydawanego co roku drukiem wykazu kleru diecezji krakowskiej, w którym podawano także nazwiska wszystkich kleryków seminarium diecezjalnego, umieszczając przy każdym notatkę, jakie do tej pory otrzymali święcenia. W wykazie dotyczącym roku 1892 nazwisko Fr. Hodura pojawia się jako siódme wśród słuchaczy trzeciego roku teologii z adnotacją C.M.O. (Clericus Minorum Ordinum), świadczącą, że otrzymał już niższe święcenia.

 

2. Interpretacje dotyczące okresu pobytu w seminarium

W wielu opracowaniach historii PNKK, sporządzonych przez autorów będących jego członkami, biografie Fr. Hodura zawierają liczne szczegóły dotyczące okresu jego pobytu w seminarium w Krakowie w latach 1889—1892. Nie mogą one niestety, pretendować do miana faktów. Są to konstrukcje interpretacyjne oparte na niepewnych poszlakach. Podanie ich jako informacji pewnych, służy idealizacji okresu życia bpa Hodura. Przedstawia się go jako romantycznego młodego działacza spiskowych organizacji patriotycznych, powiązanego z ruchem ludowym słynnego ,,trybuna chłopów” ks. Stanisława Stojałowskiego, który, naraziwszy się władzom zaborczym i serwilistycznej wobec niej, arystokratycznej hierarchii kościelnej musiał opuścić Kraków. (...)

Fakt wydalenia Franciszka Hodura z seminarium jest bezsporny i udokumentowany. Wydaje się, że można też w oparciu o źródła wskazać najbardziej prawdopodobną tego faktu przyczynę i nie obciążać go interpretacją ukierunkowaną ideologicznie. Przechował się mianowicie dokument wskazujący na zaistnienie w seminarium krakowskim na przełomie lat 1891 i 1892 ostrego konfliktu pomiędzy klerykami i ich bezpośrednimi przełożonymi — Księżmi Misjonarzami. Jest to memoriał, który klerycy opracowali na wyraźne żądanie księdza, który z ramienia kardynała Dunajewskiego przeprowadził w seminarium wizytację, przedkładając później ordynariuszowi swoje wnioski i konkretne propozycje rozładowania napiętej sytuacji. Memoriał podpisali jedynie klerycy najstarszego — czwartego roku, chociaż z tekstu wynika wyraźnie, iż wyrażał on opinię wszystkich. Składał się z trzech części, które kolejno zawierały: 1. omówienie warunków materialnych (s. 6), 2. skargę na księdza prokuratora (s. 2) oraz 3. omówienie warunków duchowych (s. 3). Najbardziej drażliwą była sprawa wyżywienia. Napięcie wzrosło w sposób szczególny po kilku zbiorowych odmowach spożycia niektórych posiłków. Protestowano także przeciwko sposobowi odnoszenia się do kleryków przez przełożonych oraz wysunięto szereg zastrzeżeń i postulatów w zakresie spraw duchowych. Wizytujący przygotował dla kardynała Dunajewskiego szczegółowe wnioski, które zakończył następującą sugestią:

„Na konferencji z Przełożonymi Seminarjum, (może w obecności Wizytatora Gen.) odbytej i po wysłuchaniu przez tych „Verbi Episcopi”, punkta przez Eminencją przyjęte z odpowiednią admonicyą przez delegacyą jaką Alumnom odbwieścić; — a następnie od czasu do czasu niespodzianie Seminaryum wizytować może wypada”.

Postulat spotkania się kardynała Dunajewskiego z władzami seminarium w obecności przełożonego prowincjalnego Księży Misjonarzy pokazuje, jak bardzo sytuacja była napięta. Zachowanie kleryków — chociaż zasadniczo ich prośby wizytator postulował uwzględnić — musiało wzbudzać jednak jego zastrzeżenia, skoro sugerował także: „Dostrzeżone ujemne zachowanie się ma być natychmiast po ojcowsku prostowane, bez odkładania na później, lub przymrużenia oczów. Upomnienia bezskuteczne, zwłaszcza brak powołania lub nałóg jaki zdradzające objawy mają być bezwzględnie, acz po ojcowsku z wydaleniem z zakładu karane”.

Jest więc rzeczą bardzo prawdopodobną, że postanowiono usunąć z seminarium tych kleryków, którzy w protestach brali najaktywniejszy udział. Przemawia za tym także relacja księdza W. Misia — jedyna podająca bezpośredni powód usunięcia Franciszka Hodura z seminarium:
„Kiedy w Wielkim Poście podawano na stół śledzie i nędzny wikt postny, paru kleryków, a między innymi i Hodur, zbuntowało się, nie pokazując się przez 3 dni w refektarzu, dostając jednak w tym czasie lepszo pożywienie z miasta. O tym sensacyjnym strajku kleryków dowiedział się „Diabeł krakowski” pismo humorystyczne — i w najbliższym numerze umieścił rycinę przedstawiającą kleryków przenoszących przez dość wysoki mur kosze z żywnością i przytem pieprzny wierszyk pod adresem X rektora. To, rzecz oczywista doniosło się do uszu śp. X biskupa Dunajewskiego, który aczkolwiek bardzo wyrozumiały i pobłażliwy dla młodzieńczego wieku, bunt surowo ukarał, wydaliwszy z seminarium głównych sprawców jego”.

Jak widać, ksiądz Miś widzi bezpośredni związek pomiędzy protestami kleryków, a wydaleniem kilku z nich z seminarium. Być może dysponował on odpowiednimi danymi z archiwum Kurii metropolitalnej, do których obecnie nie udało się jeszcze dotrzeć. Nie wyjaśnia on jednak faktu, dlaczego decyzję o usunięciu podjęto dopiero 28 lipca, czyli w kilka miesięcy po wspomnianych protestach. Pewnym potwierdzeniem takiej interpretacji jest także wspomniana już wzmianka A. Krzyżanowskiego o tym, że bp Hodur został wydalony z seminarium z kilku innymi klerykami za udział w buncie.

Trzeba tu również dodać, że w niecałe dwa tygodnie po usunięciu kleryków, Księża Misjonarze zdecydowali się zmienić rektora seminarium. Uznano prawdopodobnie, że mający wówczas 84 lata, zasłużony skądinąd ksiądz Gołaszewski nie będzie w stanie rozładować tak poważnych napięć. Obydwa te posunięcia kleryków i zmianę rektora — trzeba traktować łącznie, jako próbę uzdrowienia sytuacji. Pierwsze satysfakcjonowało misjonarzy, zaś kleryków ostrzegało przed dalszymi buntami, drugie natomiast było dobrym punktem wyjścia do wprowadzenia w seminarium zmian satysfakcjonujących kleryków, bez uszczuplania autorytetu bezpośredniego przełożonego.

 

3. Dwa obrazy rzymskokatolickiego księdza Franciszka Hodura

Po wydaleniu z seminarium w Krakowie, Franciszek Hodur zdecydował się na emigrację do Ameryki. Przybył tam już na początku roku 1893. Po początkowych trudnościach zdołał nawiązać kontakt z księdzem Benvenuto Gramlewiczem z Nanticoke, w stanie Pensylwania, dzięki któremu mógł szybko ukończyć przerwane studia seminaryjne i otrzymać święcenia kapłańskie (19 sierpnia 1893), w tym samym mniej więcej czasie, w jakim otrzymałby je w Polsce. Było to możliwe tylko dzięki wstawiennictwu wpływowego księdza Gramlewicza, gdyż Hodur, jak to udowadnia ksiądz John Gallagher, wieloletni archiwista diecezji rzymskokatolickiej w Scranton, nie przywiózł z sobą żadnej opinii ani dokumentu, któryby zaświadczył o przebytych dotychczas studiach. Nie krył on wprawdzie faktu, iż został z seminarium usunięty, jednak sugerował — o czym przekonują wspomnienia ks. Andrzeja Zychowicza — że przyczyna leżała w jego działalności patriotycznej, co mogło być albo jego subiektywnym przypuszczeniem, albo też skuteczną próbą analogii własnej osoby. Zaraz po święceniach ks. Fr. Hodur został wikarym w polskiej parafii pw. Najświętszego Serca Marii i Jezusa w południowym Scranton, rozpoczynając trwający prawie pięć lat (sierpień 1893 - marzec 1897 r.) okres pracy duszpasterskiej w Kościele Rzymskokatolickim. Zanim we wrześniu 1895 roku powierzono mu kierownictwo nowo powstałej polskiej parafii w Nanticoke, przez krótki okres czasu był już proboszczem w parafii słowackiej w Scranton, by objąć kierownictwo tworzonej bez zgody władzy kościelnej parafii polskiej, która stała się zalążkiem PNKK. W konsekwencji biskup go suspendował (15 marca 1897), zaś ekskomunika została ogłoszona 2 października 1898 r.

Analiza omówień tego okresu w opracowaniach autorów rzymskokatolickich pokazuje jak bardzo ulegli oni pragnieniu wtłoczenia ks. Franciszka Hodura za wszelką cenę w ramy stereotypu księdza bezwartościowego, pozostającego w nieustanym konflikcie z władzą kościelną. Starano się także okres ten skrócić, czyniąc to albo przez podawanie fałszywych danych, albo przez niedopowiedzenia. Dlatego też większość tych opracowań pozostaje na poziomie polemicznych broszur propagandowych.

Ks. Stanisław Grelewski przesuwa datę święceń na rok 1895, mimo iż wcześniejsze opracowania — również rzymskokatolików — podają właściwy rok 1893. Inni autorzy posuwają się jeszcze dalej w tworzeniu nieprawdziwych faktów. Ks. J. Charszewski podaje wprawdzie prawdziwą datę święceń Hodura, ale dodaje, iż „już w roku następnym (Hodur) poróżniwszy się ze swoim biskupem został przez niego zawieszony w czynnościach kapłańskich”, co miało mieć miejsce w parafii w Nanticoke. Dalej Charszewski wspomina o konfliktach w polskiej parafii w Scranton w roku 1897 i dodaje, iż „obrażeni skrantonianie
JJ IC/d . WplUCi. MUW<<MUVJ<, ..W ■>». ,_____________
Hodurowi przyznano probostwo w Nanticoke, Charszewskiemu jeszcze dwa razy możemy zarzucić dezinformację. Ks. Franciszka Hodura nie zasuspendowano po roku kapłaństwa, ani też po przybyciu do Scranton nie ogłaszał on parafii pw. Św. Stanisław BM jako niezależnej od papieża.

Bez powoływania się na Charszewskiego te same treści publikuje siedem lat później również W. Miś, wyakcentowując szczególnie nieprawdziwy (w podanym czasie) fakt nałożenia na ks. Franciszka Hodura kar kościelnych. Pozwala on czytelnikowi snuć domysły, że na młodego, nie pracującego w duchu Chrystusowym Franciszka Hodura nałożono wszystkie możliwe kary kościelne, włącznie z interdyktem. W podobnym duchu zniekształca fakty wydawca i autor „Roczników katolickich”, ks. N. Cieszyński, sprowadzając w swej relacji rzymskokatolicką działalność duszpasterską ks. Franciszka Hodura do awantury z proboszczem, nie podając jednak ani czasu, ani miejsca tego wydarzenia.

U wymienionych przykładowo autorów oprócz wykazanych błędów, nieścisłości i jawnych zafałszowań, uderza całkowity brak jakiejkolwiek informacji, która ukazywałaby ks. Hodura w świetle pozytywnym. Przykłady można by jeszcze mnożyć, ale przytoczone tutaj wystarczą w zupełności do zilustrowania tezy, iż mało dbając o prawdę historyczną autorzy ci główny wysiłek kładli na osiągnięcie celu ideologicznego - - ograniczenie w jak największym stopniu popularności i zakresu oddziaływania założonego przez ks. Hodura PNKK.

Autorzy nierzymskokatoliccy pomijają zasadniczo w swych opracowaniach okres działalności Franciszka Hodura w Kościele Rzymskokatolickim. Nieliczni, którzy o nim wspominają, dostarczają zupełnie innych informacji niż te, które zostały przytoczone wyżej. Spotykamy się z sylwetką Franciszka Hodura jako księdza oddanego bez reszty pracy duszpasterskiej i społecznej. Najbardziej szczegółowy opis przedstawia ks. Tadeusz Majewski. Informuje on o założeniu przez Hodura przy polskiej parafii w Scranton Towarzystwa Oświaty, o zainaugurowaniu wydawania gazety „Tygodnik Scrantoński”, o zorganizowaniu biblioteki i czytelni polskiej oraz urządzeniu patriotycznych wieczornic. W jednym z przedstawień teatralnych przygotowanych przez młodego wikarego uczestniczyć miał nawet sam biskup ordynariusz O’Hara, chwaląc młodzież za aktywność kulturalno-oświatową.

Wszystkie te fakty znalazły potwierdzenie w wydanej w 100-lecie diecezji Scranton, obszernej książce, która wiele miejsca poświęca okolicznościom powstania PNKK. Jej autor, ksiądz John Gallagher, wieloletni dyrektor diecezjalnego archiwum, mający zatem nieograniczony dostęp do wszelkich materiałów archiwalnych, wydarzenia związane z narodzinami PNKK przedstawić starał się w miarę obiektywnie i w oparciu o źródła. Przede wszystkim rezygnuje on całkowicie z dotychczasowej stylistyki opisu Franciszka Hodura jako księdza diecezji Scrantońskiej. Przeciwnie, przedstawia on sylwetkę „niezmordowanego i zaangażowanego pasterza dusz”. Dodaje dalej, że dla swego opiekuna (księdza Gramlewicza) „był on źródłem dumy i satysfakcji”. Gallagher utrzymuje, że Hodur musiał cieszyć się w kurii i u ordynariusza szczególnym poważaniem. Potwierdza to także decyzja biskupa O’Hary powierzenia Hodurowi parafii pw. św. Trójcy w Nanticoke, która oderwała się od parafii pw. św. Stanisława kierowanej przez ks. Gramlewicza. Historia tego konfliktu pokazuje wyraźnie, iż powierzenie tego probostwa właśnie ks. Franciszkowi Hodurowi było dowodem szczególnego zaufania, jakie w nim pokładał zarówno ks. Gremlewicz, jak i biskup O’Hara. Można więc w oparciu o te fakty mówić, o szybkiej karierze, jaką ks. Franciszek Hodur zrobił w ciągu niecałych pięciu lat pracy duszpasterskiej w Kościele Rzymskokatolickim. Wejście w konflikt z władzą kościelną wiązało się z automatycznym jej przerwaniem.

Na zakończenie należy podkreślić, że przy egzemplifikacji nie wykorzystano tu wszystkich przykładów rozbieżności, niekonsekwencji i mniej lub bardziej świadomych pomyłek, na które natrafiono w analizowanych pracach. Łatwo byłoby bowiem w tym wyliczaniu błędnych dat i faktów zagubić cel zasadniczy — wykazanie ideologicznych założeń i pobudek autorów reprezentujących dwie różne grupy interesów. Trzeba bowiem też powiedzieć, że te ideologicznie motywowane opracowania wytworzyły z czasem dwie różne grupy stereotypów, w jakich przeciętny wyznawca Kościoła Rzymskokatolickiego widzi PNKK i odwrotnie. Przebicie się zatem przez tę warstwę ideologiczną i próba dotarcia do rzeczywistego przebiegu faktów — prób odmitologizowania historii, posiada w tym przypadku znaczenie nie tylko poznawcze, ale również ekumeniczne. Istnieje więc paląca potrzeba, by w podobnym duchu opracować również pozostały okres życia organizatora i przywódcy PNKK, jak i założonego przez niego Kościoła.