Franciszek  Hodur

 

Emigracja

 

   Młody Hodur postanawia opuścić kraj i udać się do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Decyzję podjął szybko. Był rok 1890. Miał wtedy 24 lata.
   Jedni twierdzą, że to z powodu udziału w buncie kleryków oraz radykalnych poglądów społeczno-kościelnych został wydalony z seminarium.  Władze kościelne odmówiły mu wyższych święceń kapłańskich, nie mogły bowiem pogodzić się z faktem ideologicznego wiązania się młodego kleryka z tzw. proletariatem miejskim oraz wiejską biedotą.  Jego radykalne poglądy i zaangażowanie spowodowały nagonkę, represje ze strony władz galicyjskich - niemożność dokończenia studiów, a nawet sam pobyt w Krakowie stawał się dla niego wręcz niebezpieczny - dlatego wyjechał.
   Inni skłonni są raczej przyjąć wersję, opierając się na oświadczeniach jego najbliższej rodziny, a także jego własnych zwierzeniach, że potrzeba opieki duchowej, zwłaszcza duszpasterskiej, nad rodakami na obczyźnie spowodowała decyzję osiedlenia się w USA.

 

Pocztówki z przełomu XIX i XX wieku
(typy polskie - Łowicz, Gubernia Warszawska)


   Kleryk Franciszek Hodur niejako instynktownie odczuł, gdzie jest właściwe dla niego pole działania.  Adaptacja polskich emigrantów, w większości ludzi ze wsi, do zupełnie nowych warunków życia i pracy w wielkim przemyśle, przeważnie w hutach i kopalniach Pensylwanii, nie przebiegała bez poważnych zakłóceń ( a jeśli nawet, to z całą pewnością następowała bardzo powoli). Tę niezwykłą ciężką życiową próbę przetrzymywali tylko ludzie najtwardsi, najbardziej na przeciwności losu odporni.

 


Młodzież  polska 
zatrudniona w górnictwie w USA 
(
zdjęcie  przed 1922 r.)
 


   Hodur wiedział, że polski chłop i robotnik w obcym zupełnie środowisku nie będzie mógł normalnie żyć bez swego Kościoła i bez polskiego nabożeństwa. Rozumiał, że polscy emigranci bardzo potrzebowali, nie tylko księży katolickich, ale jednocześnie własnych, polskich, niejako narodowych. - Z tego samego faktu zdawała sobie również sprawę wyższa hierarchia kościelna, tak w Ameryce, jak i w kraju. Zaczęto więc gorąco zachęcać młodych kapłanów  i nawet kleryków, by emigrowali z masowym wychodźstwem polskim i tam na na obczyźnie sprawowali nad nimi opiekę duchową. Tego wezwania usłuchał młody kleryk F. Hodur.

 

 

Polacy przy zbiorze jagód w Maryland
(
zdjęcie przed 1910 r.)