Franciszek  Hodur

 

Młodość, lata nauki i studia

 

Żarki - chata, w której przyszedł na świat Franciszek Hodur

 

   Franciszek Hodur - późniejszy biskup i organizator oraz zwierzchnik Polskiego Narodowego Katolickiego Kościoła - urodził się w dniu l kwietnia 1866 roku niedaleko Krakowa, we wsi Żarki w dawnym powiecie chrzanowskim. Przyszedł na świat w skromnej - strzechą krytej - wiejskiej chacie w wielodzietnej rodzinie krawca, trudniącego się jednocześnie rolnictwem. Ojcem jego był Jan Hodur, syn Kazimierza i Agnieszki z domu Kuc, jego zaś matką była Marianna Hodur, córka Wojciecha i Tekli z domu Kossowska. Z odnośnego dokumentu wynika, że już w dniu następnym obrzędu chrztu Franciszka dokonał ks. Walenty Skimina w rzymskokatolickiej parafii w Babicach, przy czym rodzicami chrzestnymi byli - Andrzej Bębenek oraz Magdalena Malikowa.

 

Jan  i  Maria  Hodurowie  w otoczeniu dzieci


    Franciszek, będąc jednym z siedmiorga dzieci małżeństwa Hodurów, od wczesnego dzieciństwa wychowywał się pod troskliwą opieką obojga rodziców, Podczas, gdy jego ojciec głównie zajmował się wiejskim krawiectwem, matka dbała o utrzymanie skromnego gospodarstwa. Z relacji naocznych świadków dowiadujemy się, iż mimo całodziennej pracy małżonkowie zawsze znajdywali wystarczająco dosyć czasu, by móc należycie zaopiekować się licznym potomstwem i czuwać nad jego wychowaniem w duchu religijnym. Dzięki nadzwyczaj pracowitemu trybowi życia oraz pogodnej atmosferze, jaką zdołano stworzyć w rodzinie Hodurów, a także z powodu prawości charakteru i niezwykłej uczciwości rodziców Franciszka, cieszyli się oni powszechnym szacunkiem u wszystkich mieszkańców wsi Żarki.
    Franciszek odziedziczył po swych rodzicach - zwłaszcza po ojcu - wiele cennych zalet, jak wyjątkową inteligencję, odwagę w wypowiadaniu własnych poglądów, prawość charakteru, życzliwość dla otoczenia, a szczególnie gorącą i prostolinijną pobożność, która stała się zalążkiem jego przyszłego powołania do stanu duchownego. Faktem jest, że o swych rodzicach do późnej starości zawsze wyrażał się z najgłębszym szacunkiem i do końca darzył ich synowską miłością.
    W domu rodzinnym Franciszek przebywał do czternastego roku życia. W późniejszych latach zawsze utrzymywał, iż chwile spędzone pod troskliwym okiem ojca i matki wywarły ogromny wpływ na dalsze kształtowanie się jego charakteru oraz na całą przyszłą działalność religijną i społeczno-patriotyczną.
    Do szkoły podstawowej zrazu uczęszczał na wsi, a ukończył ją w pobliskim mieście Chrzanowie. Zapamiętano w rodzinie, iż pod wpływem jednego ze swych nauczycieli, który zwrócił szczególną uwagę na wielce uzdolnionego chłopca, Franciszek już za młodu postanowił w przyszłości zostać księdzem. W tym celu niezbędnym jednak było dalsze jego uczenie się, a w pierwszej kolejności zdobycie średniego wykształcenia i uzyskanie matury. Wszakże w tamtych czasach nie należało to bynajmniej do rzeczy prostych i łatwych, nie tylko ze względów czysto materialnych, ale również z tytułu specyficznych wówczas warunków społecznych.
    Dzięki jednak życzliwości i pomocy udzielonej mu przez prof. Adama Krzyżanowskiego, który osobiście zainteresował się bardzo zdolnym chłopcem, młody Franciszek Hodur mógł niebawem ze wsi Żarki przenieść się do Krakowa, gdzie przyjęto go do gimnazjum św. Anny, znanego jako szkoła Nowodworskiego. Była to szkoła, uchodząca wówczas za ekskluzywną. 
   W okresie swej nauki szkolnej Franciszek Hodur mieszkał na stancji w dość trudnych warunkach socjalno-bytowych, zwłaszcza że musiał sam zarabiać na swe utrzymanie z udzielania korepetycji mniej zdolnym uczniom. Nie miał zatem młody Franciszek łatwego życia w wielkim mieście, gdyż ze względu na swe chłopskie pochodzenie nawet w wymienionym gimnazjum spotykał się z różnego typu szykanami i złośliwymi docinkami ze strony swych zarozumiałych kolegów, wywodzących się przeważnie z kół drobnomieszczańskich, czy nawet szlachty. Niejedna też przykrość - z tych samych zresztą względów - spotykała go ze strony niektórych nauczycieli, niechętnie odnoszących się
do kształcącej się młodzieży wiejskiej . 
    Wspomniana oczywiście dyskryminacja klasowa, nie tylko przysporzyła wrażliwemu młodzieńcowi niemało trudności w życiu codziennym, ale jednocześnie wywarła niezatarte piętno na jego psychice. Mimo to własną pracowitością i uporem zdołał pokonać wszystkie narzucone mu przez los przeciwności i w roku 1884 pomyślnie zdać egzamin dojrzałości.   

   Po uzyskaniu matury Franciszek Hodur został przyjęty do Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie, które ówczesnym zwyczajem skierowało swego alumna na studia filozoficzno-teologiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. 

 

   W czasie odbywania tychże studiów wykazał się wielkimi uzdolnieniami naukowymi, a poza tym miał okazję nawiązania bliższych kontaktów z niektórymi działaczami społecznymi, nastawionymi patriotycznie i proludowo. Największy jednak wpływ na ówczesną postawę życiową młodego kleryka wywarła znajomość ze znanym społecznikiem ludowym ks. Stanisławem Stojałowskim, która niebawem przekształciła się w serdeczną z nim przyjaźń.
    W Archiwum Uniwersytetu Jagiellońskiego zdołano odszukać, zarówno katalog słuchaczy Wydziału Teologii tejże uczelni, w którym figuruje nazwisko kleryka F. Hodura, jak i program studiów za lata 1889 - 1892, który obowiązywał również wcześniej.   
    Z zachowanych do tej pory akt w wymienionym Archiwum U. J. wynika również, że kleryk Franciszek Hodur wszystkie przewidziane programem egzaminy końcowe zdał z wynikiem „summa cum laude", tzn. bardzo dobrym, a nawet wyróżniającym się. Natomiast wśród wykładowców i egzaminatorów Franciszka Hodura znalazły się nazwiska następujących profesorów U. J. - Pawlickiego, Knapińskiego, Chotkowskiego, Łempkowskiego, Morawskiego, Tarnowskiego, Gromnickiego, Tretiaka i Fijałka
    

kleryk Franciszek Hodur - Kraków, 1889 r.


    Po kilkuletnim pobycie w Seminarium Duchownym i trzyletnich studiach uniwersyteckich - klerykowi F. Hodurowi niższych święceń kapłańskich udzielił ordynariusz archidiecezji krakowskiej ks. kard. Dunajewski. Natomiast wyższych święceń na razie mu odmówiono, czym czuł się bardzo rozgoryczony. Stało się to zresztą bezpośrednią przyczyną opuszczenia przez niego wspomnianego Seminarium, z czym z kolei wiązało się przerwanie studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim tuż przed ich ukończeniem.
   Nie od rzeczy będzie dociekać właściwych przyczyn, zarówno decyzji władz kościelnych, odkładających udzielenie wyższych święceń klerykowi F. Hodurowi, jak i jego własnego postanowienia o opuszczeniu Seminarium Duchownego. Na podstawie zachowanych materiałów w tym względzie można przypuszczaj, iż jego zwierzchnikom, sprawującym kontrolę nad Wydziałem Teologicznym UJ., kleryk F. Hodur wydawał się nieco „podejrzanym". Faktem jest, że zarzucano mu, iż z powodu starannie ukrywanych kontaktów z ludźmi będącymi na „cenzurowanym", w oczach swych przełożonych zaczyna uchodzić za „niebezpiecznego buntownika i burzyciela porządku społecznego", panującego w ówczesnej Galicji.
    W oparciu o analizę panujących tam wtedy stosunków kościelnych i uwarunkowań społecznych - można przyjąć prawie za pewne, iż chodziło tu wyłącznie o wspomniane wyżej koneksje młodego kleryka z ks. S. Stojałowskim, który został „wyklęty" przez krakowską hierarchię kościelną z powodu związania się z radykalnym ruchem chłopskim, czym bardzo naraził się władzom zwierzchnim, a także czynnikom świeckim. Można tu wspomnieć, iż potępiającą ks. S. Stojałowskiego „klątwę kościelną" zdjęto z niego dopiero w roku 1896, po jego pobycie w Rzymie i załatwieniu przykrej sprawy w samym Watykanie. Z tymże bardzo odważnym duchownym rzymskokatolickim już za młodu kleryk F. Hodur związał się węzłami trwałej przyjaźni, przy czym żywe kontakty ze sobą utrzymywali przez długie jeszcze lata. 


    Tak mniej więcej w dużym skrócie przedstawia się pierwszy okres życia Franciszka Hodura, późniejszego biskupa i organizatora Polskiego Narodowe go Katolickiego Kościoła, będącego jednocześnie wybitnym działaczem spoleczno-patriotycznym w kraju i za granicą.