POCZĄTKI  MISJI  

NARODOWEGO  KOŚCIOŁA  

W  POLSCE

 

   Drugi dzień obrad synodalnych wypełniło prawie sprawozdanie ks. bpa Franciszka Hodura z prac, zabiegów, pomyłek i szczęśliwych poczynań Narodowego Kościoła od chicagowskiego Synodu, tj. od 4-go grudnia 1914 roku, do 7-go czerwca roku 1921, a więc z okresu siedmioletniego. ( ...)

   Trzeci Synod ( w Chicago, 1914 r.) wyraził życzenie, że gdy tylko nadejdzie stosowny czas, należy przeszczepić ideę Narodowego Kościoła do Polski i ku temu celowi nie trzeba żałować wysiłków ani duchowych, ani materialnych, gdyż jeżeli kochamy szczerze ojczyznę zamorską, naród, a przede wszystkim lud wiejski i miejski, którego my wychodźcy w Ameryce jesteśmy cząstką organiczną, to w takim razie uczynimy chętnie to wszystko, co w naszej mocy, aby przyspieszyć religijno-narodowe odrodzenie.
   Sprawozdawca wyczekiwał kilka lat na stosowną chwilę. W jesieni 1919 roku wysłał do Polski ks. Bronisława Krupskiego, który z jednej strony miał nieść pomoc materialną w imieniu Kościoła i Spójni pomiędzy tych przede wszystkim, których pominęły wielkie międzynarodowe, albo krajowe organizacje humanitarne, a więc między ubóstwo miejskie i wiejskie, a z drugiej strony szukać sposobności do rzucenia na polską ziemię pierwszych ziaren Ewangelii Narodowego Kościoła.
   Ks. Krupski trafił do Polski na bardzo trudny i chaotyczny okres czasu, bo czas powstawania polskiego państwa, polskiego rządu, a potem najazd bolszewików, ale mimo to wykonał bardzo pożyteczną przygotowawczą pracę, jak miał o tym sposobność przekonać się sprawozdawca i ks. Leon Grochowski, którzy się udali do Polski w następnym roku, tj. 1920, w lipcu, dla osobistego gruntowniejszego zbadania sytuacji.
   Nie tylko pozakładał ks. Krupski, przy pomocy szlachetnych ludzi komitety pomocy w Krakowie, Lwowie, Rzeszowie i Warszawie nie tylko dzielił pieniądze i dary w naturze nadsyłane z Ameryki przez wyznawców Narodowego Kościoła między najbardziej potrzebujących, głodnych i nagich, chorych i upośledzonych przez los nędzarzy, ale szerzył skutecznie literaturę Narodowego Kościoła nawet w najbardziej oddalonych miejscowościach kraju.
   W czasie pobytu swego w Polsce wraz z ks. Grochowskim przekonał się sprawozdawca, jak dojrzewa ojczyste pole pod zasiew Ewangelii Narodowego Kościoła. Z poufnych zebrań posłów ludowych stronnictw, ze zgromadzeń studentów uniwersyteckich w Warszawie, zebrań robotników w Krakowie, Rzeszowie, Lwowie, oraz chłopów w Budach Przeworskich i innych miejscowościach, przyszli do tego przekonania przedstawiciele Narodowego Kościoła, że rzymski Kościół stracił bezpośredni wpływ na miliony wiejskich i miejskich mas robotniczych i chłopskich i albo te masy staną się wrogie, albo obojętne dla religii Chrystusa, albo dadzą się dla niej pozyskać przy pomocy Narodowego Kościoła.
   Na cele misyjne wydano w tym czasie, prócz pieniędzy Spójni i Kościoła na cele humanitarne, $2, 228.00, ale te pieniądze, zapracowane ciężko przez polskiego robotnika w Ameryce, nie poszły na marne, owszem stały się błogosławionym środkiem w niesieniu duchowej i moralnej pomocy dla tych, którzy zostali odepchnięci od Chrystusowego Kościoła, od źródła łaski, miłości i sprawiedliwości Bożej przez niegodne sługi ołtarza.

  Sprawozdanie zwierzchniego biskupa poddał przewodniczący ks. bp elekt Gawrychowski członkom Synodu pod rozwagę i dyskusję. Zabierali głos księża: bp elekt Bończak, Stanisław Zawadzki, Jan Wróblewski, Władysław T. Trzepierczyński, August Krauze, Józef Kula, Józef L. Zawistowski i Leon Grochowski, oraz świeccy delegaci: Bronisław Wysocki, Bartosiewicz, Władysław Mrówczyński, Marian Ptaszyński, M. Czech i Wojnar. Na wniosek delegata Ptaszyńskiego przyjęto sprawozdanie jednogłośnie. ( ...)

 

 

( Rola Boża  Vol. II / 1924 / 25, 26, 27, 28 )